piątek, 26 lipca 2013

Ryan!


Ryana Goslinga znam (haha) od dzieciństwa. Na Fox Kids leciała wtedy Wysoka Fala, znana również jako Liceum na morzu. Taki tam serial dla małolatów- kilku chłopaków, kilka dziewczyn, ten kocha ją, ale ona kocha tamtego. Na statku. Czasem choroba morska, często się całowali (jak już nie rzygali), super modne (lata 90!) ubrania, badziewny dubbing. Innymi słowy, oglądałam z wypiekami na twarzy. No jak nie wiecie, co to? To Wam zanucę piosenkę Nana nanana hej-hej! Gierołmi EŁEJ! Zasiadałam, zaśpiewywałam, oglądałam. I jeszcze zachwycałam się bohaterami. Najpierw był Max (taki bad boy w skórze, idealny dla 9-latki, czy ile to ja wtedy lat miałam), potem Alex (nadal w moim typie, właściwie :D), no i był jeszcze Sean, którego lubiłam, bo był taki uroczy i zawsze wpadał w tarapaty (blond włosy chyba dyskwalifikowały go w zdobyciu moich względów- nadal tej samej 9-latki). A potem ten Sean zaczął grać w innych filmach. Okazało się, że jest świetnym aktorem i wygląda ... O Jezusie. No, coraz lepiej. Nawet mu te blond włosy nie przeszkadzają. To znaczy mnie. Od czasów Pamiętnika, kiedy Gosling grał Noaha, zajął zaszczytne miejsce w loży honorowej moich ulubionych aktorów. I to za GRĘ (!!!). Przynajmniej wtedy. Potem hurtem oglądałam wszystko, w czym grał, a po ostatnim Crazy stupid love, kiedy bezczelnie chodzi bez koszuli, zajął chyba pierwsze miejsce! No i co się okazuje? Że on teraz taaaaki popularny, że aż memy o nim powstają. Nie powiem, podobają mi się. Szczególnie te o fitnessie. 
 
 Dobrze, że nie jestem na diecie...


Chyba będę więcej ćwiczyć. Wiecie, jak ujędrnię pośladki i pójdę na plażę, to może go spotkam podczas jego wakacji all inclusive nad Bałtykiem. To możliwe, right? A jak już zwróci uwagę na moją niebywale piękną twarz (Boże, żeby mnie akurat nie obsypało!), no i na te pośladki, to jeszcze mu zaimponuję elokwencją oraz poczuciem humoru. Nie mówiąc już, że będzie czytał mojego bloga!

 A wtedy to już przepadł. Na amen. Taki mam plan. Na razie jednak wpierdzielam śliwki, które mają zapewne strasznie duży indeks glikemiczny. Ale wczoraj byłam na bardzo długim spacerze. Jaka szkoda, że nie z Ryanem. No i tańczyłam na fieście (tam też nie było Ryana :( ), więc trochę spaliłam. W razie gdyby ten zasrany indeks zaważył na wyglądzie moich pośladków, to powiem (Ryanowi), że jestem następczynią Uli Afro. To się może udać.
Leci do Was jeszcze piosenka, która dziś u mnie króluje:


I buziak :).
Madeleine.

PS. Ciekawe, czy Ryan Air to na jego cześć...

4 komentarze:

  1. Myślę, że tak, co do Ryan Air... :D hehehehe :D
    Madzia, wiesz że Cię uwielbiam?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestię uwielbienia omówimy na spotkaniu w Krakowie. Trzeba przejrzeć grafiki.

      :D :*

      Usuń
  2. Słyszałam że przez żołądek do serca ale żeby przez pośladki:)))

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...