czwartek, 11 grudnia 2014

Temat z okładki: Lubię Czubaszek

Maria Czubaszek, prasa kobieca, bałagan w torebce, damska torebka, czasopisma
 Okładka Wysokich Obcasów Ekstra i mój pierdolnik wysypany z torebki - szukałam... strzykawki.
 
Lubię, co się dziwisz? To, że żywi się prawie wyłącznie parówkami, i pali jak smoczyca, nie przeszkadza mi wcale- siebie truje, nie mnie. Rozumiem, dlaczego przyznaniem się do dokonania  dwóch aborcji, wywołała burzę w naszym katolickim prawicowym kraju. Rozumiem też, że w tym momencie- w ówczesnych czasach, miała do tego prawo (bo było to legalne; nie mówię słowa o moralności) i rozumiem, kiedy twierdzi, że nie każda kobieta powinna zostawać matką, i że dzieci powinny być chciane (nie, nie popieram aborcji). Uwielbiam jej satyryczny humor, jej brzydką twarz (przepraszam! Ale tej urodzie już nic nie zaszkodzi!) i szczupłe nogi. Zaśmiewam się w głos przy jej wspólnie z Andrusem (i W. Karolakiem) książkach stworzonych. I przy jej felietonach, i wywiadach z nią. Podoba mi się jej podejście do życia, to, że nie bierze go tak całkiem na serio. Ostatnio przeczytałam wywiad z Marią Czubaszek w październikowym wydaniu Wysokich Obcasów Ekstra. Jej poglądy mocno pokrywają się z moimi- nie wszystkie, rzecz jasna, ale całkiem spora część.
 
I kocham ją za to, że na pytanie:
W jednym z wywiadów powiedziała pani o sobie, że nie jest feministką. Jak niezależna kobieta może tak siebie określić?
odpowiedziała:
- Bardziej tak, niż jako feministkę. Zgadzam się z większością ich poglądów, ale nie rozumiem na przykład, dlaczego komplementy ze strony panów powinnam traktować jako seksizm.
 
No właśnie, dlaczego? To przykre, że w ogólnym stereotypowym rozumieniu feminizmu, feministki to rozjazgotane babochłopy, które nie chcą mieć równych z mężczyznami praw, tylko chcą być równiejsze. Jak świnie w Folwarku Orwella. Przecież nie o to chodzi- nie o to powinno chodzić- w jakimkolwiek równościowym ruchu. Najgorsze, że takie kobiety istnieją naprawdę. Które, nie wiedzieć, czemu, noszą miano feministek, razem z workowatymi spodniami- bo jak się kobieta ubierze ładnie, a nie daj Boże SEKSOWNIE, to robi to tylko dla mężczyzn, i właściwie, to od razu może zapomnieć o jakimkolwiek szacunku ze strony tych niezależnych. Od razu nasuwa mi się piosenka Mai Koman, o której pisałam już w maju. I takie kobiety walczą z tymi na drugim biegunie, z tymi, których świat- według Czubaszek - obraca się według oczekiwania, żeby je ktoś przytulił, powiedział, że je kocha, dał kwiaty i śniadanie do łóżka. A ja się pytam, gdzie jest coś... ktoś... pomiędzy? Kobiety niezależne, które pracują zawodowo, bo chcą- albo nie pracują, bo nie chcą, dbają o siebie oraz o (swoich) mężczyzn. Takie, dla których wyjście za mąż (nie, że dobrze, jakkolwiek, byle być czyjąś żoną) nie jest największym priorytetem w życiu, ale nie jest też formą zniewolenia i dybania na niezależność i wolność. Czubaszek zdecydowanie i po raz kolejny mówi, że nigdy nie miała przyjaciółki, bo woli towarzystwo mężczyzn. Ja przyjaciółki (wspaniałe!) mam, i ich towarzystwa nie zamieniłabym na czas spędzony z najinteligentniejszym nieprzyzwoicie przystojnym i zabawnym facetem... Nie, żebym z takimi nie lubiła... rozmawiać ;). Wręcz przeciwnie- rozmowa z takim mężczyzną, to miód na moje serce :). Ale czas spędzony w gronie kobiecym jest zupełnie inny, niż ten z facetami. W dalszym ciągu mam na myśli rozmowy, żeby nie było. Bo, widzicie, mimo, że z moimi przyjaciółkami poruszam bardzo dużo ciężkich, mocnych i poważnych tematów, to tekstów w stylu Jakiegowidziałamsłodkiegoszczeniaczkadzisiaj! albo równie banalnych wypowiadanych KONIECZNIE wysokim tonem z prędkością pendolino jest mnóstwo. I uwierzcie mi, faceci patrzą wtedy z pobłażaniem, uśmiechając się półgębkiem, mrucząc coś pod nosem jak do dziecka- w przeciwieństwie do kobiet, nie zaczną nam odszczebiotywać. Nie, żeby oni prowadzili same dyskusje na wysokim poziomie- czymże wszakże jest gadka o spalonym, czy o koniach- niestety, tych mechanicznych, pfff... Nie. Chłopów nasze szczeniaczki i inne duperele zwykle nie interesują. Mam też drugą teorię. Oni nie słyszą. Nawet nie, że nie słuchają. Nie, nie. Oni nie słyszą, bo częstotliwość na której porozumiewają się podekscytowane kobiety jest słyszana tylko przez nie same, albo przez psy. Faceci słyszą coś takiego: piiiii piiii pi pi piii PIIIIII! (to jak mors, albo nadające statki kosmiczne, a nie wypikane brzydkie wyrazy!) Jestem audiologiem, to (udaję, że) się znam ;).

Czubaszek, Karolak, związki, Nic tak nie dzieli jak wspólne spanie
Wysokie Obcasy Ekstra, str. 29

W wywiadzie pada też temat poczucia humoru - że kobiety i mężczyźni mają inne (zgadzam się), i że Monty Python śmieszy bardziej mężczyzn, niż kobiety (zgadzam się), i że absurdalny humor również śmieszy bardziej tych pierwszych (gówno prawda). A Czubaszek to niby co, chłop? Jak czytam jej totalnie absurdale opowiadania, to nie mogę złapać tchu, tak się śmieję ;). Moje absurdalne poczucie humoru jest znane równie dobrze, jak piszczenie w ekscytujących sytuacjach i miłość do czytania ;). I będę bronić poczucia humoru kobiet. My po prostu niekoniecznie lubimy żarty z nas samych (a mężczyźni to już w ogóle na tym punkcie są przewrażliwieni, ha!) ;). Moim niegdysiejszym stałym hasłem było Może ciebie i twoich kolegów to śmieszy... Najśmieszniejsze (sic!) było to, że potem tekst w podobnym stylu znalazłam w jakimiś artykule :D... No. Ja mam poczucie humoru, i znam kobiety, przez które płaczę ze śmiechu ;).

 
Co jeszcze w Wysokich Obcasach? Pozostając w temacie spraw damsko- męskich- Czubaszek uważa (i ja też!), że jak się ze sobą jest, to trzeba od siebie odpocząć. A nie, że praca w tym samym miejscu (zgroza!), wspólne WSZYSTKO, zero czasu dla siebie, żadnych własnych pasji, żadnego ja. Oszaleć można. I zabić (tę drugą osobę). Przecież nawet się nie zdąży zatęsknić...

A na koniec kolejna rzecz, z którą się zgadzam- że człowiek nie jest z natury dobry. Uważam, że jest tak samo dobry jak zły. I że ma prawo wyboru. Niestety, często wybiera ciemność, miast oświetlonej drogi dobra. Dlatego, tak jak Czubaszek, wolę psy od ludzi. I w ogóle zwierzęta.

Artykuł, i Czubaszek, polecam!
 
Marek Edelman, człowiek z natury nie jest dobry, wolę zwierzęta niż ludzi
 Wysokie Obcasy Ekstra, str. 30
...............................................................................................................................................
 
 Tyle na dziś. Idę piec kolejną partię pierników. Ten horror nigdy się nie skończy...



5 komentarzy:

  1. Hmm spodziewałem się szumnie zapowiadanego tekstu o facetach, ale... o Czubaszek też daje radę. Brakuje trochę nawiązania do "afery empikowej" (którą niżej podpisany nie do końca rozumie.

    Co do tekstu - ja sam nie zgadzam się z szufladkowaniem. Sorry, ale ze mną o koniach (tych mechanicznych) nie pogadasz, nawet na to nie licz;-). Absurdalny humor zaś uwielbiam!

    P.S. Kurw... ale masz burdel na łóżku (bo to łóżko, tak?)

    Pozdrawiam
    Już Ty Tam Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst o facetach będzie, spokojna głowa. Łóżko, a burdel wysypany z torebki. Jakbyś był kobietą, to pewnie tam też miałbyś idealny porządek. Chryste Panie.

      Usuń
    2. No ba i jeszcze bym regularnie odkurzał wnętrze;-)

      Usuń
  2. Ja też Panią Czubaszek lubię. Jej szczerość, dobitne sformowania i w ogóle - styl bycia :) I wkurzają mnie Ci wszyscy krytycy (szczególnie akcji reklamowej pewnej firmy na E... ;)). Wszyscy nagle tacy święci, czyści i poukładani. Ciekawe, kto im dał prawo oceniać i oczerniać drugiego człowieka (jak p. Marię). Niestety, takie zachowanie to chyba domena naszych rodaków.... gratuluję artykułu - świetny ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Czubaszek jest generalnie mistrzynią! Mistrzynią słowa mówionego. I pisanego. Uwielbiam ją. Była genialna w "Spadkobiercach". I we wszelkich programach, do których jest zapraszana po prostu kradnie wszystkim całe show! Bardzo bym chciał kiedyś móc z nią porozmawiać. To dla mnie autorytet. :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...