poniedziałek, 4 marca 2013

Czarownice mają lepiej.


Foto: Anna Borowicz. http://nieoceniampookladce.blogspot.com/

Właśnie skończyłam czytać Czarownicę Anny Klejzerowicz. Głównym bohaterem książki jest mężczyzna w średnim wieku, który postanawia przeprowadzić się za miasto. Od tej chwili jego życie zmienia się diametralnie. Poznaje rudą kobietę (naturalnie rude to zawsze czarownice, dlatego z jedną taką się przyjaźnię ;)) i blond dziewczynkę. W jego życiu pojawiają się też zwierzęta- coraz więcej i więcej. Książka o szukaniu sensu życia, którego według rudowłosej Ady... nie ma. O trudnych wyborach, miłości, bolesnych doświadczeniach. O tym, że warto pogodzić się z przeszłością, by móc rozpocząć pisanie nowego rozdziału- w przyszłości.
Na początku trochę denerwował mnie styl książki- zdania były strasznie krótkie, wypowiedzi lakoniczne. A może w ogóle byłam zdenerwowana, bo pociąg się spóźniał, a mnie marzły ręce- wyciągając książkę liczyłam na rozgrzewające uniesienia, a nie telegraficzne skróty.  Ale... potem, kiedy na pierwszym planie pojawiły się las, natura i zwierzaki, zatraciłam się w Czarownicy, a może raczej we własnej wyobraźni. Jeśli jesteś choć trochę jak ja, to książkę przeczytasz z przyjemnością. Trochę eteryki (erotyki raczej nie ma ;)), trochę psychologii, trochę przyrody. I choć nie jest to książka, która porywa i wciąga bez reszty, to jednak wierci dziurę w mym brzuchu. Bo mnie się marzy taka przestrzeń. Gdzie moje bose stopy będą stąpać po drewnianych deskach małego domku, a potem zaznaczą ślady na trawie, czy piasku. Gdzie będę mogła wyjść na dwór o świcie (cholera, zapomniałam, że nienawidzę rano wstawać!) w samej koszulce i poczuć na nogach gęsią skórkę, albo pierwsze promienie słońca. Gdzie będzie mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo zwierząt. Psy i koty. Może konie? I koza! No dobrze, może kotopsy u mnie, a u sąsiadów reszta. Fajny facet, fajne dzieciaki, ja też taka fajna. Ekologicznie, ekonomicznie, miłośnie i naturalnie. Mogłabym odpocząć od zgiełku, spalin, brudu na ulicach i w ludziach. Bo mnie ludzie niespecjalnie potrzebni są. Kiedyś wydawało mi się, że nie mogłabym pracować bez kontaktu z ludźmi (ooooch, pamiętam tę swoją humanolubną samarytancką wypowiedź podczas rozmowy kwalifikacyjnej na studia), ale teraz? Mało we mnie miłości dla tej rasy. Książki mam, zwierzęta też, kilkoro Bliskich Ludzi. No i żeby wyczarował się ten Domek na Zadupiu (bo prerii u nas nie ma). Pełnia szczęścia! Full of Happiness! Byle tylko internet był. I telefon. I prysznic. Och, jaka ze mnie nowoczesna wygodnicka! Ale jak mogłabym pisać bloga bez internetu? A nie chcę z niego rezygnować ;)... Ja też jestem czarownicą. Taką nowoczesną, z internetu ;).

Jeśli moglibyście wybrać każde miejsce na Ziemi, gdzie byście zamieszkali? Mainstreemowy Manhattan, szykowny Paryż, mała lepianka w Afryce, Kaszuby...? A może Wasze rodzinne miasto?
Sosnowe buziaki, Magdalena (swojsko, nie po francusku!)

12 komentarzy:

  1. ja to bym z chęcią tu została lub gdzieś blisko Krakowa na jego uboczu rozłożyła namiot a spała często obok by czuć wiatr na włosach i patrzeć na Krakowskie gwiazdy... co je tak kocham!

    jeśli chodzi o czarownice moja doga polecam Ci jeśli jeszcze nie czytałaś tą od coelho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków też kocham! Nie czytałam, choć kilka jego innych książek już u mnie było ;).

      Usuń
    2. no to jak będziesz keidyś miala czasu troche to polecam :)

      Usuń
  2. Mogę być ta Twoja sąsiadka z reszta zwierząt+kotopsy:)!Kaszuby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok! No to obie na Kaszuby, sruuuuu!

      Usuń
  3. Ciągnęło mnie zawsze do dużego miasta. Nowy Jork? Paryż? o tak! Całe życie mieszkałam na wsi, duży ogród, blisko las, nie wiele sąsiadów.
    A teraz? Dom prawie w centrum miasta, prawie brak ogrodu, z każdej strony sąsiedzi albo sklepy na zmianę, jednym słowem zero prywatności itp... Wielkiemu miastu-podziękuję! Dla turystyki tak, ale dla mieszkania i życia-kategoryczne nie!
    Mam marzenie i wierzę, że się spełni. Dążę do tego!
    A taki cytat pozwolę sobie przytoczyć, który towarzyszy mi codziennie.
    "Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać!" (Walt Disney)
    ;)
    Pozdrawiam Madziulka,
    Karo


    p.s. A Ci nabiłam dłuuugiego komentarza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę chaosu w moim komentarzu, ale chyba wiesz co chciałam powiedzieć ;)

      Usuń
    2. Nie jest aż tak długi ;). Ja całe życie w blokach (ok, rok w domku jednorodzinnym :P), ale ciągnie mnie do natury, oj tak :). I pewnie, że wiem, o co chodzi :D.

      Usuń
    3. Karo! na wsi inaczej się myśli!
      na starsze lata to chciałabym jak w "ja wam pokaże" chatkę z drewna w środku lasu, może wtedy poscrapujemy razem bo miasto zbyt często mnie goni :)

      Usuń
  4. Staram sie czytac wszystko co z czarownica lub wilkiem :)
    Tę ksiazkę rowniez chetnie przeczytam, a Twoje zdjecie...rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię takie klimaty! I w ogóle wszelką magię :).
      Dziękuję za komplement ;).

      Usuń
  5. chetnei przeczytam :))
    zamieszkałabym w Bieszczadach ,albo w Australii :))
    rasowe spojrzenie czarownicy ;))))
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...